Ładowanie do przyczepki
Przyczepka 1
Przyczepka 2
Przyczepka 3
Przyczepka 4
Lusia
Lusia 1
Zadora 10
Przyczepka jest koszmarem niejednego z nas. Ja na przykład zaczęłam się zajmować tzw. "naturalem", kiedy okazało się, że jedna z moich klaczy- Amiga, ma bardzo duży problem z przyczepką. Pamiętam te nerwy i nie przespane noce, kiedy zbliżała się konieczność przewiezienia jej dokądś.
Oczywiście, tak jak ludzie, są konie, które chętnie podróżują, są konie, które tego nie znoszą.
Bardzo dużym błędem jest często ładowanie konia do przyczepki w ostatnim momencie, jak już mamy gdzieś pojechać (chociaż możemy być do tego zmuszeni i może się oczywiście udać). Może to się nieraz źle skończyć- dużym stresem dla konia, nabawieniem go urazu do przyczepki, którego wyleczenie może być później bardzo ciężkie. Co więcej, ładowanie w ostatniej chwili może skończyć się poważną kontuzją u konia.
Wiem, że wielu nie ma swojej przyczepki, ale naprawdę, uwierzcie, warto jest zainwestować w pożyczenie przyczepki raz na czas do samych ćwiczeń. Warto nauczyć konia wchodzenia do przyczepki nawet jak nie mamy w planach żadnego wyjazdu. Czasem życie może nas do niego zmusić nieoczekiwanie, chociażby do najbliższej kliniki.
Bardzo chętnie pomogę z ładowaniem Waszego konia do przyczepki, ale od razu mówię, może się zdarzyć, że dany koń może potrzebować więcej niż jednej sesji, żeby się tego naprawdę dobrze nauczyć. Jeśli ktoś uważa inaczej, to chyba jeszcze nie napotkał na konie, które mają prawdziwy problem z przyczepką. Ale mogę Wam podczas jednej sesji pokazać drogę, a Wy możecie potem sami ćwiczyć…..
Referencje:
"Justyne poprosiłam o pomoc kiedy kupiłam swojego konia i chciałam przewieźć go do innej stajni. Miał wtedy niecałe 2 lata i nikt z nim wcześniej nie pracował a tym bardziej nie był wprowadzany do przyczepki, był właściwie "surowy". Nie chciałam robić tego sama ponieważ mam małe doświadczenie jeśli chodzi o ładowanie koni do przyczepki i bałam się, żeby go do tego nie zrazić. Myślę, że była to dobra decyzja ponieważ pomimo, że mój koń był zdenerwowany i zdezorientowany nową sytuacją i tym, ze zabieram go z domu po 30 min stał spokojnie w zamkniętej przyczepce.
Iwona Chytry"
"Wyjazdy na imprezy nie są częścią życia mojego konia ale jednak czasem się nam takie zdarzają. Dwa-trzy razy na rok musimy się gdzieś przemieścić bukmanką. Kilka lat temu Justyna, za moją prośbą, podjęła się ćwiczeń mojego konia w zakresie wchodzenia do tego potwornego pomieszczenia na kółkach, jakim jest dla koni przyczepka. Na co dzień Wiosnek skubie sobie trawkę na pastwisku ciesząc się towarzystwem innym koni. Wejście do bukmanki nie napawało go radością lecz po kilku sesjach ( w bezpiecznych warunkach) wchodził do tego, początkowo przerażającego, pojazdu. Dzięki temu, że Justyna odbyła z nim te parę spokojnych sesji jestem w stanie od kilku lat cieszyć się jego zaufaniem i bez problemu daje "się zapakować" na dłuższe bądź krótsze wypady. Po prostu wchodzi za mną i grzecznie czeka na jazdę. Bardzo się cieszę widząc u Wiosnka taki dowód zaufania w stosunku do mojej osoby a panowie od transportu często nie mogą się nadziwić jak spokojnie udało się wprowadzić i przewieść konia. Wszystkim życzę takich doświadczeń a Justynie dziękuję za pomoc i fachowość.
Urszula Dziurzyńska"
"Każdy koniarz wie, że konie to zwierzęta cierpiące na klaustrofobię - ale nie każdy wie w jaki sposób przekonać swojego pupila by czuł się przy nas bezpiecznie.
Nauka bezpiecznego i bezstresowego wchodzenia do przyczepki to niezbędny element treningu, który uczy: konia odwagi na zaufanie człowiekowi a człowieka opanowania emocji, cierpliwości i pewności
siebie.
Moja 1,5 roczna klaczka swoją pierwszą długą podróż w przyczepce przeżyła w dniu kiedy ją kupiłam. Fakt ten sprawił, że przyczepkę kojarzyła z czymś co zabrało ją z rodzinnego domu, z dala od mamy i
koleżanek a więc czymś bardzo niebezpiecznym. Oczywiście zaowocowało to tym, że na wszelkie próby załadowania do bukmanki reagowała stawaniem dęba i ogromnym buntem.
Poprosiłam Justynę o pomoc. Nie było łatwo przekonać kobyłkę by na nowo zaufała człowiekowi a przede wszystkim by nie reagowała agresją na każdą prośbę.
Justyna pracowała z Lusią 3 dni. Małymi kroczkami, nagradzając każdą nawet najmniejszą próbę udało jej się osiągnąć cel. Dzięki jej pracy Lusia nie tylko bez problemu wchodzi do przyczepki ale również
pokonuje trudne rowy, kładki i inne "końskie strachy":-)
Lekcje z Justyną wiele nauczyły zarówno mojego konia jak i mnie za co jestem jej bardzo wdzięczna.
Serdecznie polecam!
Anna Krupa"




